Ogień i krew część I – George R.R. Martin

I tak o to możemy poznać Ogień i krew, część 1 wydaną pod patronatem wydawnictwa  Zysk w bardzo schludnej formie składająca się z ponad pięciuset stron i podzieloną serią na dwie części, zdzierając ile się da z fanów Pieśni Lodu i Ognia. O ile ktoś odważy się dokupi drugą część po lekturze pierwszej połówki, którą nie wszyscy zaliczą do literatury wysokich lotów, ale z pewnością obie pozycje pięknie będą prezentowały się na półce w naszych domach. Nie możemy jednak zapomnieć o tym że zawierają one całkiem niezłe ilustracje, ale jako lektura nadaje się głównie dla fanatycznych wielbicielek i wielbicieli autora przez formę w jakiej zostały stworzone.

Twórczość George’a R.R. Martina od lat budzi skrajne emocje – od zachwytu do oburzenia i podobnie stanie się w przypadku “Ognia i krwi. Części pierwszej”, która opowiada historię rodu Targaryenów rozgrywającą się 300 lat przed kultową serią “Gra o Tron” – zdobyła ona rzesze fanów i wzbudziła w świecie fantastyki na przestrzeni lat wielkie poruszenie.

Czego możemy się spodziewać po pierwszej części nowego dziecka Martina? Rozdziały to pewne etapy w życiu Westeros – tekst w dużej mierze jest naszpikowany nazwami własnymi, a bohaterowie często nie pokazują swych charakterystycznych cech i są za to opisywani w dość surowej, słownej formie, która nie każdemu może przypaść do gustu.

To sprawia, że choć „Ogień i krew” jest prequelem to osoby niezainteresowane „Pieśnią lodu i ognia”, nie znające wcześniej sagi choćby w niewielkim stopniu mogą się w tej książce po prostu nie odnaleźć. Jest to literatura typowa dla fanów innych serii autora i w nowych czytelnikach może wywołać niesmak. Można ją zaliczyć przez formę jako typowe dzieło z kategorii kronik.

Książka mimo swojej formy jest raczej prosta w odbiorze, zwłaszcza jak na tego typu literaturę i nie znajdziemy tu mocnej stylizacji językowej, która w pewnym stopniu mogłaby nam utrudnić czytanie. Autor postarał się pisać jak najprostszym językiem żeby nie zniechęcić swoich fanów do zapoznania się z pozycją i mimo specyficznego kronikowego stylu jest to pozycja dosyć łatwa w odbiorze.

Smoczy władcy – z nielicznymi wyjątkami –  bywali dokładnie tak samo nierozważni jak ich przyszli następcy. Zajmowali się walką o wpływy, płodzeniem legalnych i nielegalnych następców oraz paleniem konkurencji. Szczerze pisząc ilość walk, pożarów, mordów, bitew, zdrad i wojen w historii Siedmiu Królestw była tak olbrzymia, że cały ten kontynent powinien był dawno wymrzeć z głodu, gdyż  nikt tam nie miał czasu na uprawę ziemi i odbudowę ciągle fajczonych zamków i wiosek.

Opisy nieustannych przepychanek o władzę okazały się jednak śmiertelnie nużące gdy przybrały postać jednoakapitowych wzmianek z bohaterami, o których czytelnik prawie nic nie wie (oprócz nazwiska) i nie ma do nich właściwie żadnego stosunku emocjonalnego. Urozmaicanie tych szczątkowych opisów szczegółami dotyczącymi co drastyczniejszych okrucieństw lub aktów wyjątkowego bohaterstwa niewiele tu pomagało, gdyż w większości są to jednozdaniowe wzmianki.

Czy jest to zatem pozycja stworzona dla fanów? Wiele osób głosi że są to notatki stworzone tylko i wyłącznie dla autora serii i nie warto się w nie zagłębiać.

Próby przyjaźni

Ta historia należy do ukochanych opowieści australijskich dzieci. A teraz poznają ją także dzieci polskie. Książka Chłopiec z burzy i inne opowiadania Colina Thiele wychodzi niemal równolegle z premierą kinową – ekranizacją tytułowego opowiadania z wielką gwiazdą w obsadzie. W jednej z głównych ról wystąpił bowiem Geoffrey Rush.

Pelikan i chłopiec

Bohaterem tytułowej (i przeniesionej na ekran) historii jest kilkuletni Michael, który mieszka z tatą w chatce nad brzegiem oceanu. Któregoś dnia, podczas zabawy na plaży, chłopiec ratuje życie trzem osieroconym pelikanom. I tak zaczyna się wzruszająca, pełna humoru i przygód opowieść o przyjaźni człowieka i zwierzęcia, o wspólnym dorastaniu małego ptaka i chłopca. O tym, jak wiele potrafią sobie nawzajem dać i jak wiele mogą się od siebie nauczyć. Mozolna nauka latania, walka z kłusownikami polującymi na nadmorskie ptaki i niekończące się wspólne zabawy zacieśniają więź między Michaelem i jednym z pelikanów zwanym Panem Parsifalem. W końcu jednak przychodzi moment, kiedy ptak dorasta, a chłopiec musi opuścić domek na plaży. Czy ich przyjaźń ma szanse przetrwać?

Świat w oczach dzieci

W książce znalazło się jeszcze pięć innych opowiadań, o różnym klimacie, nastroju i temperaturze emocji. Przy jednych będziemy się śmiać, przy innych płakać. „Dwie beczki wody” to historia co najmniej równie dramatyczna jak “Chłopiec z burzy”. Również opowiada o chłopcu, dwunastoletnim, ale postawionym przed zadaniem ponad jego siły. Ratując rodzinną farmę, zmuszony jest on stoczyć heroiczną walkę, zmagając się z żywiołem, z bólem, frustracją i własnymi ograniczeniami. Z kolei w “Wolnej chacie” ton całkowicie się zmienia. Bohaterem opowiadania jest nastoletni Jim, który nie wierzy w przesądy. Jego historia rozpoczyna się w piątek trzynastego, można więc się domyślać, że wkrótce Jim zmieni zdanie na temat zabobonów, testując na własnej skórze wypadki tego pechowego dnia. “O tym, jak tata hodował drób” to następna historyjka – również zabawna – o pragnieniu lepszego życia i trudnej drodze do realizacji marzeń. Każde z tych opowiadań ma dziecięcych bohaterów, każde jest inne i każde warte przeczytania.

Ich autor, nieżyjący już Colin Thiele, to taki australijski Janusz Korczak, choć oczywiście z mniej dramatyczną biografią. On jednak także był cenionym nauczycielem i wychowawcą, a zasłynął ze swoich książek pisanych dla dzieci. Wiele z nich przenoszono na ekran, realizując filmy i seriale. My dotąd nie mieliśmy okazji poznać jego twórczości, to pierwszy polski przekład Colina Thiele. Dobrze, że kinowa premiera z gwiazdą w obsadzie dała pretekst do lektury książek nieznanego pisarza.

 

Kolejne fascynujące przygody prywatnego detektywa i jego asystentki

Dwie litery H i kilka wolnych miejsc. Tylko tak małą część tytułu czwartej części serii Cormoran Strike w zagadkowy sposób ujawnił jej autor Robert Galbraith. A właściwie autorka, gdyż pod męskim pseudonimem ukrywa się J.K. Rowling, szerszej publiczności znana z książek o przygodach małego czarodzieja, Harry’ego Pottera. Mimo tak lakonicznej podpowiedzi jednemu z internautów udało się odgadnąć hasło. I tak czytelnicy na całym świecie otrzymali pełny tytuł: Cormoran Strike. Tom 4. Zabójcza Biel (Po angielsku Lethal White, stąd litery H w oryginalnej wersji).

O czym jest seria Cormoran Strike?

Aby przejść do opisu czwartej części cyklu, warto krótko przytoczyć fabułę i zarys wcześniejszych tomów. Przed Zabójczą Bielą ukazały się:

  • Wołanie kukułki — Luli Landry była modelką. Jej ciało zostało znalezione pod jednym z apartamentów w Londynie. Jej brat podważa policyjną wersję, która wskazuje na samobójstwo. W tym momencie poznajemy postać prywatnego detektywa, Cormorana Strike’a, którego krewny ofiary postanawia wynająć do wyjaśnienia sprawy. Strike to były weteran wojenny. Przebywając na misji w Afganistanie, został okaleczony zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Popadł w problemy finansowe i rozstał się z kobietą swojego życia. Sprawa Luli jest niebezpieczna, dotyczy osób z elity, ale to jedyna szansa dla Cormorana, by zająć się czymś i nie zwariować.
  • Jedwabnik — detektyw Strike podejmuje się kolejnego śledztwa. Tym razem chodzi o brutalne zamordowanie pisarza, Owena Quine’a. Został odnaleziony martwy, gdy skończył rękopis do swojej kolejnej książki. Jego treścią jest portret prawie wszystkich znajomych pisarza, z niewygodnymi dla nich szczegółami. Motyw wydaje się oczywisty. Zaczyna się poszukiwanie zabójcy…
  • Żniwa zła — w trzecim tomie powieść zaczyna się od przesyłki otrzymanej przez asystentkę detektywa, Robin Ellacott. Jej zawartością okazuje się…kobieca noga. Strike rozpoczyna swoje śledztwo, jednocześnie podając w wątpliwość podejrzanego wskazywanego przez policję. Czasu na rozwiązanie zagadki jest coraz mniej, ponieważ dochodzi do kolejnych brutalnych aktów przemocy.

Gdy rzeczywistość przeplata się z urojeniami…

Ten cytat z okładki Cormoran Strike. Tom 4. Zabójcza biel dobrze obrazuje kolejne przygody detektywa Strike’a. Należące do niego i Robin biuro odwiedza pewien młodzieniec. Twierdzi, że w dzieciństwie był świadkiem zbrodni i ktoś musi się tym zająć. Mężczyzna prawdopodobnie ma zaburzenia psychiczne, jednak jego opowieść wydaje się szczera. Niestety, nie ujawnia więcej szczegółów, gdyż opuszcza gabinet w panice. Śledztwo prowadzi w różne miejsca — od londyńskiego Parlamentu do pięknego i jednocześnie przerażającego dworku w małej wsi. Detektyw Strike ma bardzo trudne zadanie. Nie dość, że sprawa jest pełna zagadek, to musi również odnaleźć się w nowej sytuacji życiowej. Jego wcześniejsze dokonania przyniosły mu popularność, nie jest już anonimowy, a relacje z Robin nieco się komplikują.